Za milczeniem w social mediach osób, które mają kompetencje, stoi zazwyczaj strach przed oceną. Pomysły na publikacje są, wiedza i doświadczenie też. Brakuje jednego: pierwszego kroku zrobionego z towarzyszącym strachem, a nie dopiero po jego zniknięciu.
W tym odcinku podcastu rozmawiałam z Katarzyną Machlowską-Hulok, strateżką i mentorką liderów z ponad 25-letnim doświadczeniem w sprzedaży i zarządzaniu, w tym zespołem liczącym ponad 700 osób.
🎧 Ten wpis powstał na podstawie odcinka podcastu Bebechy biznesu online: „Boisz się nagrywać? Jak zacząć się pokazywać w social mediach, kiedy prowadzisz firmę”
Możesz go odsłuchać tutaj 👉 Boisz się nagrywać? Jak zacząć się pokazywać, gdy prowadzisz firmę – rozmowa z Katarzyną Machlowską-Hulok
Zobacz wideo 👉
Ważne: Treści zawarte w tym artykule mają charakter wyłącznie edukacyjny i stanowią moją prywatną opinię. Nie są poradą finansową, marketingową ani biznesową dostosowaną do Twojej indywidualnej sytuacji. Przed podjęciem kluczowych decyzji w swojej firmie, zawsze skonsultuj się ze specjalistą.
Skąd bierze się strach przed pokazywaniem się w social mediach?
To strach przed oceną, przed odrzuceniem, przed krytyką i hejtem. Katarzyna, prowadząc grupy mastermind dla przedsiębiorców, którzy jeszcze nie działają online, obserwuje powtarzalny wzorzec: te osoby z góry zakładają, że pojawi się hejt i nieprzyjemne komentarze. Uważność jest skierowana właśnie tam – na najgorszy możliwy scenariusz, jeszcze przed pierwszą publikacją.
Dlaczego blokada dotyczy też osób pewnych siebie?
Bo widoczność online uruchamia inny mechanizm niż codzienna praca. Katarzyna spotyka przedsiębiorców, którzy w rozmowie i życiu codziennym są odważni. W momencie, w którym pojawia się kamera albo konieczność opublikowania wpisu, pojawia się blokada.
Zdanie, które słyszy najczęściej: „nie, absolutnie, ja się do tego nie nadaję, ja tego nie będę robić”. I to zdanie mówią osoby, które kilka miesięcy później są aktywne online.
Co jest momentem przełomowym?
Decyzja połączona z działaniem, pomimo strachu.
Katarzyna nazywa to wprost: to nie jest moment, w którym człowiek stwierdza „w sumie już się nie boję”. To moment, w którym mówi: czuję strach, mam blokadę, ale nie chcę dłużej tkwić w miejscu. Przełom następuje wtedy, gdy mimo strachu podejmujesz decyzję i działasz, bo samo podjęcie decyzji bez działania nie jest żadną decyzją.
Co realnie dzieje się po pierwszej publikacji?
Zazwyczaj znacznie mniej, niż podpowiada wyobraźnia.
Sama przed pierwszą publikacją miałam wrażenie, że internet wybuchnie. Zakładałam falę hejtu i krytyki. A nie stało się nic – dostałam kilka lajków i to wszystko. Zdobywanie widoczności i zasięgów nie działa tak, że wrzucasz jeden post i natychmiast masz pod nim tłum. Jest nawet takie stwierdzenie, że na hejt trzeba sobie najpierw zasłużyć, czyli faktycznie coś powiedzieć i do kogoś dotrzeć.
Katarzyna też miała obawy – zamieszczała coś i po chwili usuwała. Zastanawiała się dziesiątki razy nad jednym słowem, poprawiała wpisy, sprawdzała, czy ktoś nie odczyta ich źle. Dziś słyszy, że „jej to płynie”, ale nie zawsze tak było.
Autentyczna widoczność a granie kogoś: gdzie leży różnica?
Autentyczna widoczność opiera się na Twoich cechach. Granie kogoś opiera się na cudzym schemacie.
Wiele osób blokuje przekonanie, że „nie chcą się kreować”. Katarzyna wskazuje źródło tego skojarzenia: patrzymy na innych twórców, bierzemy kogoś za wzór i uznajemy, że mamy robić dokładnie tak jak on. Jej zdanie z rozmowy zapamiętam na długo: „Ja nie będę tobą, Agata, ty nie będziesz mną. Jesteśmy różne i to jest super”.
Widz, który Cię poznaje ma szansę zdecydować, czy czuje z Tobą flow czy też nie. Pamiętaj, że nie każdy musi Cię lubić, a zaakceptowanie tego daje więcej przyzwolenia na bycie sobą.
Na początku może być sztywno (i dobrze!)
To przyzwolenie, które warto sobie dać.
Osoby zaczynające działania online koncentrują uważność na zewnątrz: jak mam siedzieć, co powiedzieć, co pomyśli ktoś inny. Po pierwszym, drugim, piątym i kolejnym nagraniu przychodzi swoboda, bo doświadczyłaś już bycia z kamerą,mikrofonem i te elementy przestają rozpraszać. Katarzyna dodaje warunek: b
Jak radzić sobie z hejtem i krytyką?
Metoda Katarzyny opiera się na przekierowaniu uważności i ma bardzo praktyczny przebieg.
Punkt wyjścia: pierwszą osobą, która słyszy i do której dociera treść, którą wysyłasz, jesteś Ty sama. Wszystko, co wysyłasz, wraca do Ciebie.
Co robi w praktyce, gdy pod live’em pojawia się dziwny komentarz:
- odpowiada krótko i na temat („fantastycznie, że się odzywasz”),
- usuwa treści, dla których nie ma u niej przestrzeni,
- wraca do prowadzenia nagrania.
Czego nie robi: nie poświęca godzin na tłumaczenie się i wyjaśnianie. Bo w tym momencie uwaga przenosi się na hejtera, a nie na osoby, które są tam dla niej.
Za tym stoi pytanie, które zadaje klientom: czy robisz wszystko, żeby zadowolić jedną osobę, która chce Cię zhejtować, czy jesteś tu dla tych, którzy wezmą z Twojej treści wartość? W jednej sekundzie potrafisz skupić się na jednej rzeczy. Wybór jest Twój.
Co tracą przedsiębiorcy, którzy zostają niewidoczni?
- Zasięgi – możliwość dotarcia do szerszego grona odbiorców.
- Relacje – osoby, które Cię nie widziały fizycznie, poznają Cię i traktują jak kogoś, z kim mają już relację. Katarzyna opisuje spotkania z ludźmi, których nigdy nie widziała, a którzy znają jej nagrania i jej osobowość.
- Nowe kontakty i współprace – ktoś kliknie, ktoś skomentuje, i z tego powstaje kolejna możliwość współpracy.
- Sprzedaż – w sprzedaży opartej na relacjach ludzie na pierwszym miejscu kupują nas, a nie produkt czy usługę. W usługach i szkoleniach online, gdzie klient pracuje bezpośrednio z Tobą, brak tego kontaktu bywa nie do przeskoczenia.
Jest też poziom mentalny. Katarzyna nazywa to zamykaniem się na możliwości i stawianiem murów. Im mocniej koncentrujesz się na „nie chcę, nie mogę, nie umiem”, tym bardziej się tym murem zabudowujesz, a blokady zaczynają pojawiać się w kolejnych obszarach biznesu i życia.
Od czego zacząć? Ćwiczenie i metoda małych kroków
To rekomendacja Katarzyny dla osoby, która wie, że powinna się pokazywać, a za każdym razem odpala się lęk.
Krok 1. Weź zeszyt i narysuj dwie kolumny. Zapisz co zyskasz, jeśli pojawisz się w social mediach i co tracisz przez to, że Cię tam nie ma. Tutaj plusy i minusy są czarno na białym, więc nie ma już z czym dyskutować.
Krok 2. Jeden mały krok. Taki, który czujesz jako trudny, ale nie na tyle, żebyś go nie zrobiła. Skala jest indywidualna:
- nie masz zdjęcia profilowego → zamieść zdjęcie,
- masz zdjęcie, boisz się live’a → napisz wpis,
- wpisy już robisz → nagraj 10-sekundowy filmik.
Krok 3. Ustal częstotliwość według swoich możliwości. Dla jednej osoby to będzie codziennie, dla innej raz w tygodniu. To zależy od tego, jak duży i silny jest opór.
Katarzyna świadomie zmieniła język: nie mówi już o przekraczaniu strefy komfortu, bo to kojarzy jej się z bólem. Mówi o poszerzaniu swojej strefy komfortu.
Ile trwa wyjście z oporu?
Nie ma jednego przepisu i to jest uczciwa odpowiedź.
Katarzyna opowiada o kliencie, który korzystał z jej mastermindów ponad dwa lata. Jego opór trwał co najmniej kilka miesięcy, jeśli nie rok. Był tak silny, że nie chciał nawet zamieścić zdjęcia profilowego. Dziś jego twarz jest widoczna na wielu rolkach, bierze udział w eventach i sam je organizuje.
Ten moment rozmowy wart jest podkreślenia: Katarzyna nie rzuca nikogo na głęboką wodę. Pracując z osobą, widzi od środka, czy blokada jest jeszcze na tyle mocna, że naciskanie byłoby dla niej krzywdą.
Przesłanie na koniec: szukaj radości w byciu online
To Katarzyna dodała na koniec rozmowy – dla mnie to kluczowe zdanie tego odcinka i sama potrzebuję wdrożyć to u siebie 🙂
Warto zacząć szukać radości i zabawy w byciu online. Nie wszystko musi być poukładane i stricte biznesowe. Kiedy odnajdujesz w tym radość, to nagrania i materiały tworzą się inaczej, z mniejszym oporem.
Jak pracować z Katarzyną Machlowską-Hulok?
Dwie podstawowe ścieżki, o których usłyszysz w odcinku:
- Mentoring indywidualny. Minimum cztery regularne spotkania po półtorej godziny, online lub na żywo. Pojedynczych sesji nie prowadzi, bo jedno spotkanie służy głównie poznaniu się i rozpoznaniu sytuacji.
- Mastermind dla przedsiębiorców. Sześciomiesięczny proces, spotkania raz w miesiącu, na żywo, po kilka godzin. Po każdym spotkaniu podsumowanie i zadania do wykonania. Spotkania są stacjonarne, z opcją zapewnienia noclegu, niezależnie od tego, skąd przyjeżdżasz. Katarzyna nazywa to produktem premium, bo spotkania na żywo dają przepływ energii, którego online nie zastąpi. Kolejna grupa startuje 29 września.
Kasia ma też nagrane szkolenia online oraz kanał na YouTube, gdzie można poczuć jej styl pracy przed decyzją o współpracy. Prowadzi również offline’owe kluby networkingowe i rozwija ich sieć na terenie całej Polski.
Ja sama chodziłam na networkingi online, ale po pierwszym stacjonarnym spotkaniu u Kasi chodzę tylko na te offlinowe, bo atmosfera była niesamowita!
Gdzie znajdziesz Kasię
https://www.facebook.com/poluzujgume
https://www.instagram.com/priorytety_na_tapety
https://www.youtube.com/@priorytetynatapety
MasterMIND MasterMIND – Spełniony BIZNES
Całoroczny Planer Tygodniowy Całoroczny Planer Tygodniowy
FAQ: Najczęstsze pytania
Czy muszę pokazywać twarz, żeby być widoczna w social mediach?
Nie od pierwszego dnia. Katarzyna Machlowska-Hulok pracuje metodą małych kroków i pierwszym krokiem bywa samo zdjęcie profilowe albo wpis bez wideo. Jej klient, o którym opowiada w odcinku, przez kilka miesięcy nie chciał zamieścić nawet zdjęcia profilowego, a dziś jego twarz jest na wielu rolkach i organizuje własne eventy.
Publikuję, ale prawie nikt nie reaguje. Czy to znaczy, że to nie działa?
Liczba lajków to nie jedyny wskaźnik. Katarzyna zwraca uwagę na to, co słyszy z backstage’u: „widziałem”, „słyszałem”, „oglądałam”, od osób, które nigdy nie kliknęły serduszka. Zasięgi są środkiem do celu, a celem jest sprzedaż i kontakty, więc oceniaj efekt po rozmowach i zapytaniach, nie po samych reakcjach pod postem.
Działam offline od lat i mam klientów. Po co mi widoczność online?
Bo online docierasz do znacznie szerszego grona i możesz pokazać się w kilku miejscach jednocześnie, czego offline nie zrobisz. Katarzyna sama miała gigantyczny opór wobec działania online i weszła do social mediów dopiero wtedy, gdy spotkania osobiste stały się niemożliwe. To, co zobaczyła po tej zmianie, przekonało ją, że skala dotarcia jest tu nieporównywalna. Zostając poza social mediami, tracisz nie tylko zasięgi, ale też relacje i potencjalne nowe współprace.
Czy trzeba publikować codziennie?
Nie. Częstotliwość dobierz do siły oporu: dla jednej osoby to codziennie, dla innej raz w tygodniu. Rekomenduję ustalić jedną liczbę i ją utrzymać, bo regularność w rytmie, który wytrzymasz, robi więcej niż tydzień intensywności i miesiąc ciszy.
Czy strach przed publikowaniem oznacza, że nie nadaję się do social mediów?
Nie. Katarzyna spotyka ten strach u przedsiębiorców, którzy w codziennej pracy są odważni i skuteczni. Zdanie „ja się do tego nie nadaję” słyszy najczęściej od osób, które kilka miesięcy później są aktywne online.
Czy trzeba przestać się bać, żeby zacząć publikować?
Nie. Przełom polega na podjęciu decyzji i działaniu pomimo strachu. Strach może być obecny w trakcie.
Jaki jest pierwszy krok, jeśli boję się kamery?
Wybierz działanie o jeden poziom niżej niż to, które Cię paraliżuje: zdjęcie profilowe, wpis, dziesięciosekundowy filmik. Skala jest indywidualna i zależy od siły oporu.
Czy autentyczność w social mediach oznacza brak jakichkolwiek zasad?
Nie. Katarzyna mówi o ramach, zwłaszcza na początku, dzięki którym poruszasz się swobodniej. Autentyczność dotyczy tego, żeby bazować na własnym potencjale, a nie kopiować cudzy styl.


