5 sytuacji, w których współpraca z OBM NIE ma sensu

Zaraz powiem Ci coś, czego nie usłyszysz często: są momenty, w których najuczciwsze, co mogę zrobić, to spojrzeć Ci w oczy i powiedzieć „to nie jest Twój moment na współpracę ze mną”.

OBM to nie magiczna różdżka i nie plaster na każdą bolączkę. To konkretna rola, która działa w konkretnych warunkach. A jeśli nie będą spełnione, to obie stracimy czas, a ja nie mam zamiaru sprzedawać Ci czegoś, co Ci nie pomoże, tylko po to, żeby zapełnić sobie kalendarz.

Dlatego zanim umówisz rozmowę, przeczytaj to spokojnie. Jeśli rozpoznasz w którymś punkcie siebie, to nie wyrok. Najczęściej znaczy tylko tyle, że najpierw warto popracować nad czymś innym, a do mnie wrócić, gdy przyjdzie właściwy moment.

Ważne: Treści zawarte w tym artykule mają charakter wyłącznie edukacyjny i stanowią moją prywatną opinię. Nie są poradą finansową, marketingową ani biznesową dostosowaną do Twojej indywidualnej sytuacji. Przed podjęciem kluczowych decyzji w swojej firmie, zawsze skonsultuj się ze specjalistą.

Szukasz asystentki, a nie partnerki strategicznej

Chcesz oddać komuś maile, pilnowanie kalendarza i to całe codzienne „ogarnij to za mnie”. I słuchaj, to jest ważne wsparcie, tylko że to nie jest rola OBM. Ja nie odhaczam bieżączki i nie biegam z wiadrem od pożaru do pożaru. Patrzę na Twój biznes z lotu ptaka, układam kierunek, ustawiam priorytety i podsuwam rozwiązania oparte na liczbach, a nie na tym, co akurat najgłośniej się pali.

Zaznaczę jedną rzecz, żeby nie było niedomówień: w wyższych pakietach mogę wesprzeć Cię też wykonaniem konkretnych działań. Ale to nie jest ogarnianie skrzynki pocztowej, reagowanie na bieżączkę czy gaszenie pożarów. To zaplanowane zadania, które realnie przesuwają biznes do przodu, a nie tylko zdejmują Ci z głowy drobiazgi na dziś.

Jeśli to, czego naprawdę potrzebujesz, to para rąk do codziennych spraw, to nie szukasz OBM tylko wirtualnej asystentki. I to jest zupełnie okej, tylko nazwijmy to po imieniu.

Dopiero zaczynasz

Nie masz jeszcze oferty, która faktycznie sprzedaje, nie masz klientek. W takim momencie po prostu nie ma czego porządkować ani skalować. Nie zbuduję Ci systemu na czymś, czego jeszcze nie ma.

Najpierw fundament: dopracowana oferta, pierwsze klientki, pierwsze liczby. Dopiero kiedy biznes realnie działa i zarabia, układanie zaplecza i myślenie o wzroście ma sens. Bo OBM nie zakłada firmy za Ciebie. OBM pomaga rosnąć firmie, która już stoi na nogach.

I tu od razu rozwieję obawę, która często pojawia się przy tym punkcie: „za mały biznes” to zwykle nie kwestia wielkości, tylko Twojego poczucia, że jeszcze nie zasługujesz na wsparcie. Jeśli biznes realnie sprzedaje, choćby na małą skalę, to nie jesteś za wcześnie. Mówię tu o sytuacji, w której tej sprzedaży jeszcze w ogóle nie ma.

Działasz pod wpływem impulsu i co chwilę zmieniasz plany

Nie zrozum mnie źle, bo nie chodzi o to, żeby zakuć Cię w sztywny plan i nie pozwolić odetchnąć. Elastyczność jest ważna i sama ją cenię. Ale jest różnica między świadomą korektą kursu a zmienianiem priorytetów co dwa tygodnie, bo właśnie wpadł Ci do głowy nowy genialny pomysł.

Jeśli ustalimy plan działania, a Ty co chwilę będziesz go wywracać do góry nogami, to się po prostu nie uda. Będziemy zaczynać dziesięć rzeczy i nie kończyć żadnej. Znam to zresztą z własnego podwórka, bo sama kiedyś próbowałam upchnąć każdy pomysł w jednym miesiącu i kończyło się to frustracją i poczuciem, że stoję w miejscu.

Chętnie wesprę Cię w realizacji Twoich celów, tylko nie wszystkich naraz. To, że czegoś nie robimy teraz, w tym konkretnym momencie, nie znaczy, że nie zrobimy tego nigdy. Od tego jest nadawanie priorytetów i poczekalnia pomysłów: nic nie ginie, każdy pomysł ma swój moment, tylko nie każdy moment jest na każdy pomysł. Bo jeśli wszystko jest priorytetem, to nic nim nie jest.

Nie chcesz podejmować decyzji w oparciu o liczby

Wolisz działać na czuja i liczyć, że jakoś się ułoży. I tu muszę być szczera: wierzę w manifestację, ale manifestacja bez działania i bez patrzenia w liczby po prostu się nie sprawdza. Sama bardzo długo unikałam Excela, bo wydawał mi się nudny, dopóki nie zrozumiałam, że to on pokazuje mi prawdę o moim biznesie, a nie moje nadzieje co do niego.

Ja pracuję na danych, nie tylko na samych przeczuciach. Liczby to moje narzędzie do obnażania tego co działa i tego, co tylko zjada Ci czas i budżet. Jeśli liczby Cię odrzucają i z góry wiesz, że nie chcesz na nie patrzeć, to będziemy ciągnąć w dwie różne strony, a to nie jest dobry punkt startowy dla żadnej z nas.

Oczekujesz, że przejmę kontrolę i wdrożę wszystko za Ciebie

To Ty jesteś właścicielką swojego biznesu i to Ty podejmujesz finalne decyzje. Ja dostarczam Ci kierunek, analizę i konkretne rekomendacje, ale wdrożenie zostaje po Twojej stronie lub po stronie Twojego zespołu.

Współpraca ze mną nie odbiera Ci kontroli nad firmą, wręcz przeciwnie, daje Ci jasność, dzięki której tę kontrolę odzyskujesz. Nie przejmuję sterów, nie podejmuję decyzji za Twoimi plecami. Jestem partnerką, która trzyma kierunek i pilnuje, żeby plan faktycznie się działał, a nie kapitanem, który spycha Cię na pokład pasażerski.

Bonus: nie chcesz włożyć pracy

Powiem to wprost, bo wolę, żebyś usłyszała to teraz: współpraca ze mną nie jest dotknięciem magicznej różdżki, po którym przestajesz pracować. Praca po Twojej stronie (lub Twojego zespołu) będzie i nie ma od tego ucieczki.

To co zdejmę z Ciebie to chaos, zgadywanie, kręcenie się w kółko i samotność w podejmowaniu decyzji. Ale sam wysiłek wdrożenia zostaje przy Tobie. I jeśli nie chcesz mieć potem poczucia, że zmarnowałyśmy czas i wydałaś tylko pieniądze, to ten wysiłek po prostu musi się pojawić. Bez tego nawet najlepszy plan zostanie planem w szufladzie, a oboje wiemy, że masz już dość pięknych planów, do których nigdy nie wracasz.

A jeśli to nie Ty?

Jeśli przeczytałaś te pięć punktów i pomyślałaś „okej, to nie o mnie, mam działający biznes, jestem gotowa pracować na liczbach, trzymać kierunek i wreszcie wyjść z chaosu”, to mam dla Ciebie dobrą wiadomość. To znaczy, że nadajemy na tych samych falach.

To nie oznacza, że od razu podpisujemy umowę. Znaczy tylko tyle, że warto sprawdzić, czy to dobry moment i czy do siebie pasujemy. Po to jest niezobowiązująca rozmowa wstępna: siadamy, patrzymy na Twój biznes z lotu ptaka i wspólnie sprawdzamy, od czego zaczęłybyśmy zmianę. Jeśli masz dość kręcenia się w kółko, umów się na rozmowę. Zróbmy ten pierwszy krok razem.

Jeśli chcesz to sprawdzić od drugiej strony, zebrałam też pięć sygnałów, że to już Twój moment na współpracę: 5 oznak, że dojrzałaś do współpracy 1:1 z Online Business Managerką

FAQ

Skąd mam wiedzieć czy potrzebuję OBM, czy jednak asystentki?

Sprawdź, czego naprawdę szukasz: rąk do roboty czy głowy do strategii. Jeśli chcesz, żeby ktoś odpisywał na maile, pilnował terminów i odciążał Cię z codziennych zadań, to wirtualna asystentka. Jeśli czujesz, że robisz dużo, ale brakuje Ci kierunku, priorytetów i kogoś kto spojrzy na biznes z góry i powie, co naprawdę ma sens, to OBM. Jedno nie jest lepsze od drugiego, to po prostu dwie różne role.

Mój biznes dopiero raczkuje. Czy na pewno jest za wcześnie?

Jeśli realnie sprzedajesz, choćby na małą skalę, to niekoniecznie. Granica nie przebiega przy konkretnej kwocie, tylko przy tym czy jest już co porządkować. Jeśli masz ofertę, która się sprzedaje i pierwsze klientki, to mamy materiał do pracy. Jeśli dopiero szukasz pomysłu na biznes albo pierwszej klientki, to faktycznie czas na współpracę z OBM będzie później.

Lubię działać spontanicznie i nie chcę sztywnego gorsetu. To znaczy, że się nie dogadamy?

Niekoniecznie. Spontaniczność i elastyczność są okej, sama tak działam. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy plan zmienia się tak często, że nic nie zostaje dowiezione do końca. Nie chodzi o to, żeby zabić w Tobie kreatywność, tylko żeby Twoje pomysły miały gdzie poczekać na swój moment, zamiast co dwa tygodnie wywracać wszystko do góry nogami.

Liczby mnie przerażają i unikam ich od lat. Czy to mnie dyskwalifikuje?

Nie, pod jednym warunkiem: że jesteś gotowa zacząć na nie patrzeć. Sama długo uciekałam od Excela, więc dobrze znam ten opór. Różnica jest między „boję się liczb, ale chcę się nauczy攄nie chcę mieć z nimi nic wspólnego”. To pierwsze to świetny punkt startowy. To drugie znaczy, że będziemy ciągnąć w dwie różne strony.

Boję się, że oddam komuś kontrolę nad swoim biznesem.

To zrozumiała obawa, ale spokojnie: OBM nie przejmuje sterów. Finalne decyzje zawsze należą do Ciebie. Ja dostarczam dane, kierunek i rekomendacje, a Ty decydujesz co z tym robisz. Paradoksalnie współpraca nie odbiera kontroli, tylko ją zwraca, bo zaczynasz decydować w oparciu o fakty, a nie o chaos i przeczucia.

Czytam to i widzę u siebie jedną z tych sytuacji. Czy to znaczy, że mam dać sobie spokój?

Nie. To znaczy tylko, że warto najpierw zająć się tą jedną rzeczą, a potem wrócić do tematu współpracy. Te punkty to nie zamknięte drzwi, tylko drogowskaz, co poukładać, zanim wejdziemy we wspólną pracę. Jeśli nie masz pewności, do której grupy należysz, od tego właśnie jest niezobowiązująca rozmowa: sprawdzimy to wspólnie, bez zobowiązań.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Może Ci się spodobać również...

Cześć, nazywam się Agata.

Lubię porządek w biznesie i w oprawie graficznej. Pomagam kreatywnym kobietom poukładać kulisy biznesu, żeby mogły tworzyć z lekkością. Koniec z przeciążeniem i gaszeniem pożarów.

Zaczynałam jako graficzka i UX designerka. Przez lata tworzyłam strony i oprawy wizualne dla kobiecych marek. Ale z czasem coś zaczęło się zmieniać.

W pewnym momencie wypaliłam się i musiałam przewartościować wszystko. I to właśnie wtedy zobaczyłam coś, czego wcześniej nie widziałam: estetyka nie uratuje biznesu, jeśli pod spodem brakuje procesów, decyzji i kierunku, który trzyma to wszystko w ryzach.

Dziś łączę studia z zarządzania, talenty Gallupa oraz własne doświadczenie by wspierać kobiety jako Online Business Managerka.

Jeśli nie liczysz, to bardzo łatwo wmawiać sobie, że biznes rośnie

Możesz mieć pełny kalendarz, długą listę zadań i poczucie, że cały czas coś robisz. Tylko z tego dalej nie wynika ile realnie jesteś w stanie zrobić w tym miesiącu.

Bo dopiero liczby pokazują:

  • czy kwota, którą sobie zakładasz, w ogóle jest realna,
  • ile konkretnie musisz sprzedać,
  • czy przy cenach Twoich ofert ta liczba w ogóle jest realna,
  • czy przy czasie, który masz, jest to do zrobienia.

To narzędzie, które ma Ci pokazać czy liczba, którą masz w głowie, jest realnym planem czy tylko życzeniem.

Możesz mieć pełny kalendarz, długą listę zadań i poczucie, że cały czas coś robisz. Tylko z tego dalej nie wynika ile realnie jesteś w stanie zrobić w tym miesiącu.

Bo dopiero liczby pokazują:

  • czy kwota, którą sobie zakładasz, w ogóle jest realna,
  • ile konkretnie musisz sprzedać,
  • czy przy cenach Twoich ofert ta liczba w ogóle jest realna,
  • czy przy czasie, który masz, jest to do zrobienia.

To narzędzie, które ma Ci pokazać czy liczba, którą masz w głowie, jest realnym planem czy tylko życzeniem.

Przewijanie do góry

Pobierz za 0 zł

Kalkulator planu sprzedaży na miesiąc